Home różnościinspiracje Inktober 2019 – podsumowanie i dlaczego okazał się dla mnie ważniejszy niż myślałam

Inktober 2019 – podsumowanie i dlaczego okazał się dla mnie ważniejszy niż myślałam

by Meago

Kiedy dni stają się coraz krótsze, słońca jest mniej niż ochoty do pracy, a galerie internetowe zalewa fala monochromatycznych rysunków to już wiesz, że nadszedł październik. A wraz z nim inktober, w którym, o ludzie! W końcu postanowiłam wziąć udział.

I właśnie o tym październikowym przypływie artyzmu będzie tutaj gadane. Dla mniej zorientowanych Inktober (połączenie angielskich słów ink + october) to coroczne wyzwanie polegające na codziennym rysowaniu tematów z listy (Najczęściej oficjalnej. Ale spotkać można też wiele alternatywnych). Chcąc być wiernym zasadom rysować należy tuszem (tradycyjnie stalówką, linerem bądź brushpenem).

Ja sama do tej pory tylko śledziłam postępy innych artystów. W tym roku jednak rzekłam:

„Dej mie braszpena i potrzymaj mi piwo  wino” ?

inktober dollicious

ALE DLACZEGO? PRZECIEŻ MAM JUŻ TYLE NA GŁOWIE!

No nie da się zaprzeczyć. Praca po 8h w biurze, dwa komiksy po godzinach, rozwój delisiowej marki, pojedyncze zlecenia, gdzie tu jeszcze wsadzić jakieś wyzwanie? Można by rzec, że „nie da się” i dokładnie tak bym powiedziała jeszcze rok temu. No więc co się zmieniło? Z opisanych wyżej przyczyn, chcąc nie chcąc wypracowałam sobie jakiejśtam jakości samodyscyplinę. Nauczyłam się też spoglądać z boku na mój harmonogram dnia, mądrze (?) żonglować zadaniami, a także rozmawiać z mózgiem tak, by przestał mnie sabotować i dawać dochodzić do głosu mojej leniuszkowej naturze.

Także Inktober, miał być potwierdzeniem albo zaprzeczeniem mojego własnego, prywatnego ogarnięcia. W skrócie – sprawa honorowa.

inktober dollicious

MIERZĘ SIŁY NA ZAMIARY

Jasne, że mogłabym się rzucić na wy*ebane rysunki, ale skończyłabym z dwoma, no, maksymalnie z trzeba pracami. Wiem ile zajmuje mi coś skomplikowanego, wiem też ile zajmuje mi coś, co wygląda wystarczająco dobrze i że tak powiem, wstydu nie ma. Postawiłam więc na takie 15-20 minutowe rysunki, które byłam w stanie wcisnąć w różne pory dnia.

I tak siadałam do rysowania – na rozgrzewkę po przyjściu do biura, na kanapie czekając aż L. Się ogarnie do pracy (wstaję niecałą godzinę wcześniej i ogarniam się pierwsza), przed wyjściem z biura odpoczywając od monitora, przy kolacji (chociaż tu rzadziej, bo wolę jeść niż rysować). Możliwości jest wiele, trzeba tylko dostrzec te krótkie bloki czasowe i od razu z nich skorzystać. Bez zbędnych analiz, bez wchodzenia ze sobą w polemikę. Poszło całkiem spoko, bo przerabiam to już od ponad roku.

inktober dollicious

TRZYMAM WSZYSTKO CO POTRZEBNE POD RĘKĄ

W tym przypadku piórnik z pisadłami, clipboard z garścią kartek i miękki segregator. Szykowanie za każdym razem rzeczy do pracy potrafi skutecznie wybić z rytmu. Ja wszystko trzymałam razem i nosiłam w jednej torbie. Przygotowanie się do rysowania zajmowało mniej niż 15 sekund.

inktober dollicious

NARZĘDZIA – CZEGO UŻYWAŁAM I CO SIĘ SPRAWDZIŁO?

inktober tools

Długi czas nie rysowałam tradycyjnie więc nie byłam przyzwyczajona ani przywiązana do żadnych konkretnych pisadeł. Plusem okazał się fakt, że bawiłam się w brush letternig, więc znalazło się na stanie kilka brushpenów . Postanowiłam dać im szansę, mimo że nie miałam za wiele okazji nimi rysować. Byłam jednak ciekawa jak się sprawdzą. Inktober okazał się fajnym pretekstem, żeby je dokładniej przetestować.

I tak w pierwszej kolejności wygrzebałam ZIG Mangaka Flexible. Okazało się, że mam aż trzy sztuki, bo robiłam zapasy na rysowanie na Comiconie. Początek był niezły, jednak po jakimś czasie zaczęła mnie irytować nieprecyzyjna jakość końcówki i niedostateczny przepływ tuszu. Żonglowałam więc wszystkimi trzema (nie zaznaczyłam który był jak bardzo zużyty) dopóki wszystkie trzy nie zaczęły się wypisywać i mnie wkurwiać.

inktober tools

W ostatnich dniach przerzuciłam się na podwojnego Tombow Fudenosuke Twin Tip, który okazał się o niebo przyjemniejszy w użyciu, ciągnący linię dobrze bez względu na to pod jakim kątem układam rękę, łatwiejszy w kontroli przy detalach. Nie wiem tylko jak szybko się wypisuje, bo jak już wspomniałam wcześniej, nie miał już tak wiele do roboty jak mangaka pen. Dodatkowym plusem jest szary brush po drugiej stronie dzięki któremu można szybko przerzucić się na cieniowanie.

mangaka flexible tombow

A jeśli o cieniowaniu mowa, postawiłam na klasyczny cellshading ciepłymi szarościami  – Copic warm gray 1-5. Niestety nie dociągnęły do samego końca (już wcześniej je nieźle eksploatowałam), więc uzupełniłam Toner Gray 3. Trójeczki są moimi ulubionymi – takie pośrednie nie za ciemne, nie za jasne.

Do detali posłużył mi klasyczny liner – w tym przypadku ZIG Millenium 01. Nie to, że jest najlepszy, po prostu taki mi się wygrzebał z piórnika i w miarę dobrze pisał. Sprawdził się naprawdę spoko, podejrzewam, że podobnie jak Sakura Micron czy UniPin.

inktober tools

copic markers

I tak dzień w dzień, temat po temacie, wpadłam w inktoberową rutynę. Ani się obejrzałam a już za rogiem czaił się listopad. Chyba pójdę z pomysłem Loish i pójdę w #nopevember. Mam przecież jeszcze dwa komiksy do zrobienia. Udowodniłam sobie co chciałam i wracam do mojej kochanej, komiksowej rutynki.

inktober dollicious

Zobacz też

Leave a Comment